Twój koszyk jest pusty


Informacje o produkcie
Kliknij aby zobaczyć zdjęcie w oryginalnej wielkości
Obraz olejny- Jezus Miłosierny
Cena1 950,00 zł
Ilość
Olejna kopia obrazu JEZUSA MIŁOSIERNEGO namalowana ręcznie na płótnie rozpiętym na blejtram o wymiarach 60x120cm.
Obraz oprawiony jest w stylową, bogato zdobioną drewnianą ramę. Rama posiada drewnianą konstrukcję, ozdoby wykonane są z masy ramiarskiej. Złocenia wykonane poprzez nakładanie płatków szlagmetalu.
Wymiary zewnętrzne ramy to 82x142cm.
Listwa ramy ma wysokość 6cm.

Nota o obrazie:

    (DZIENNICZEK św. siostry Faustyny) Płock „22 lutego 1931 r.
    Wieczorem, kiedy byłam w celi, ujrzałam Pana Jezusa ubranego w szacie białej.
    Jedna ręka wzniesiona do błogosławieństwa, a druga dotykała szaty na piersiach.
    Z uchylenia szaty na piersiach wychodziły dwa wielkie promienie, jeden czerwony,
    a drugi blady. W milczeniu wpatrywałam się w Pana, dusza moja była przejęta bojaźnią, ale i radością wielką. Po chwili powiedział mi Jezus: Wymaluj obraz według rysunku, który widzisz, z podpisem: Jezu, ufam Tobie.
    (...) Obiecuję, że dusza, która czcić będzie ten obraz, nie zginie. Obiecuję także,
    już tu na ziemi, zwycięstwo nad nieprzyjaciółmi, a szczególnie w godzinę śmierci.
    (...) Ja pragnę, aby było Miłosierdzia święto. Chcę, aby ten obraz, który wymalujesz pędzlem, był uroczyście poświęcony w pierwszą niedzielę po Wielkanocy, ta niedziela ma być świętem Miłosierdzia. Pragnę, ażeby kapłani głosili to wielkie miłosierdzie moje względem dusz grzesznych. Niech się nie lęka zbliżyć do mnie grzesznik.
    (...) Kiedy raz umęczona tymi różnymi trudnościami, jakie miałam z tego powodu, że Jezus przemawia do mnie i żąda malowania tego obrazu, postanowiłam sobie mocno, przed ślubami wieczystymi, prosić ojca Andrasza, żeby mnie zwolnił z tych wewnętrznych natchnień i obowiązku malowania tego obrazu.
    Po wysłuchaniu spowiedzi ojciec Andrasz dał mi taką odpowiedź: Nie zwalniam siostry z niczego i nie wolno się siostrze uchylać od tych wewnętrznych natchnień,
    ale o wszystkim musi siostra mówić spowiednikowi, koniecznie, absolutnie koniecznie, bo inaczej zejdzie siostra na manowce pomimo tych wielkich łask Bożych. Chwilowo się siostra u mnie spowiada, ale niech siostra wie, że musi mieć stałego spowiednika, czyli kierownika duszy. Zmartwiłam się tym niezmiernie. Myślałam, że się uwolnię od wszystkiego, a tu stało się przeciwnie - wyraźny nakaz, żeby iść za żądaniem Jezusa. I znowuż udręka, bo nie mam stałego spowiednika.
    (...) Jednak dobroć Jezusa jest nieskończona, obiecał mi pomoc widzialną na ziemi
    i otrzymałam ją w krótkim czasie w Wilnie. Poznałam w ks. Sopoćce - tę pomoc Bożą. Nim przyjechałam do Wilna, znałam go przez wewnętrzne widzenie. W pewnym dniu widziałam go w kaplicy naszej pomiędzy ołtarzem a konfesjonałem. Wtem usłyszałam głos w duszy: Oto jest pomoc widzialna dla ciebie na ziemi. On ci dopomoże spełnić wolę moją na ziemi” (Dz. 47-53).

Zadanie wyznaczone przez Pana Jezusa dla siostry Faustyny było po ludzku niewykonalne, ponieważ nie posiadała ona podstawowych umiejętności plastycznych. Pomimo to, starając się
być posłuszną Woli Bożej próbowała sama namalować obraz, jednak nic z tego nie wyszło. Przynaglenia Pana Jezusa do wykonania tego zadania z jednej strony, a z drugiej niedowierzanie spowiedników i przełożonych, stało się dla siostry Faustyny wielkim osobistym cierpieniem.
Po trzech latach pobytu w Płocku została przeniesiona do Warszawy, jednak i tutaj wciąż myślała o nie wykonanym żądaniu Pana Jezusa, który dawał jej odczuć jak wielkie w planach Bożych
jest to zadanie, które jej zleca.

    „Nagle ujrzałam Pana, który mi powiedział: wiedz o tym, że jeżeli zaniedbasz sprawę malowania tego obrazu i całego dzieła miłosierdzia, odpowiesz za wielką liczbą dusz
    w dzień sądu” (Dz. 154).

Po złożeniu ślubów wieczystych siostrę Faustynę przeniesiono do Wilna (25 maja 1933 r.).
Tutaj spotkała, obiecaną jej wcześniej pomoc - spowiednika i kierownika duchowego
ks. Michała Sopoćkę, który podjął próbę realizacji żądań Pana Jezusa.

    „Wiedziony raczej ciekawością jaki to będzie obraz, niż wiarą w prawdziwość tych widzeń, poprosiłem artystę malarza prof. Eugeniusza Kazimirowskiego o namalowanie tego obrazu” (Ks. Sopoćko, Wspomnienia).

Obraz Jezusa Miłosiernego powstawał w atmosferze Bożej obecności - mistycznych przeżyć
św. siostry Faustyny. Ksiądz Sopoćko częściowo zapoznał malarza z misją siostry Faustyny
i zobowiązał go do zachowania tajemnicy. Ten ceniony i gruntownie wykształcony malarz
(zobacz Kazimirowski) malując obraz Jezusa Miłosiernego zrezygnował z własnej artystycznej koncepcji, aby rzetelnie odtwarzać na płótnie to, co relacjonowała siostra Faustyna.
Przychodziła ona do pracowni malarskiej, co najmniej raz w tygodniu przez pół roku,
aby wskazywać uzupełnienia i potrzebne korekty. Starała się, aby wizerunek Jezusa Miłosiernego był dokładnie taki, jaki był jej ukazany w wizji.
W malowaniu obrazu czynnie uczestniczył ks. Sopoćko - fundator dzieła, który na prośbę malarza pozował ubrany w albę. Czas wspólnego malowania stał się okazją do bardziej wnikliwego odczytania treści obrazu. Sporne kwestie rozstrzygał sam Pan Jezus (Dz. 299; 326; 327; 344).
Bardzo wymowna była rozmowa siostry Faustyny z Panem Jezusem na temat malowanego obrazu:

    „... kiedy byłam u tego malarza, który maluje ten obraz, i zobaczyłam, że nie jest tak piękny, jakim jest Jezus - zasmuciłam się tym bardzo, jednak ukryłam to w sercu głęboko. (...) matka przełożona została w mieście dla załatwienia różnych spraw, ja sama powróciłam do domu. Zaraz udałam się do kaplicy i napłakałam się bardzo. Rzekłam do Pana: Kto Cię wymaluje takim pięknym, jakim jesteś? - Wtem usłyszałam takie słowa: Nie w piękności farby ani pędzla jest wielkość tego obrazu, ale w łasce mojej” (Dz. 313).

Z rozmowy tej emanuje szczerość osoby obdarowanej nadprzyrodzoną łaską, która w swych przeżyciach mistycznych - widziała piękno zmartwychwstałego Zbawiciela (zobacz Wspomnienia
ks. Sopoćki). Pan Jezus wielokrotnie ukazywał się siostrze Faustynie w postaci, jaka została namalowana na obrazie (Dz. 473; 500; 851; 1046; 1565), a także wielokrotnie żądał, aby obraz ten był udostępniony do publicznej czci. Świadczy to o tym, że Pan Jezus zaakceptował namalowany wizerunek - uświęcając go swoją żywą obecnością.
Dzięki staraniom ks. Sopoćki, wizerunek Miłosiernego Zbawcy wystawiony w oknie galerii przy
kaplicy Matki Bożej Miłosierdzia w Ostrej Bramie w Wilnie, 26-28 kwietnia 1935 r. po raz pierwszy doznawał publicznej czci, w czasie uroczystego zakończenia obchodów Jubileuszu 1900-lecia Odkupienia Świata. W ostatnim dniu uroczystości, była to pierwsza niedziela po Wielkanocy,
w nabożeństwie uczestniczyła siostra Faustyna, a kazanie o Bożym miłosierdziu wygłosił
ks. Sopoćko, tak, jak tego żądał Pan Jezus.

    „Przez trzy dni był ten obraz wystawiony na widok publiczny i odbierał cześć publiczną, ponieważ był umieszczony w Ostrej Bramie, w szczycie okna, dlatego było go widać z bardzo daleka. W Ostrej Bramie obchodzono uroczyście przez te trzy dni zakończenie Jubileuszu Odkupienia Świata - 1900-lecie od męki Zbawiciela. Teraz widzę, że złączone jest dzieło Odkupienia z dziełem miłosierdzia, którego żąda Pan” (Dz. 89).

    „Kiedy został wystawiony ten obraz, ujrzałam żywy ruch ręki Jezusa, który zakreślił duży znak krzyża. W ten sam dzień wieczorem (...) ujrzałam, jak ten obraz szedł ponad miastem, a miasto to było założone siatką i sieciami. Kiedy Pan Jezus przeszedł, przeciął wszystkie sieci...” (Dz. 416).
    „Kiedy byłam w Ostrej Bramie w czasie tych uroczystości, podczas których obraz ten został wystawiony, byłam na kazaniu, które mówił mój spowiednik (ks. Sopoćko); kazanie to było o miłosierdziu Bożym, było pierwsze, czego żądał tak dawno Pan Jezus. Kiedy zaczął mówić o tym wielkim Miłosierdziu Pańskim, obraz ten przybrał żywą postać i promienie te przenikały do serc ludzi zgromadzonych, jednak nie w równej mierze, jedni otrzymali więcej, a drudzy mniej. Radość wielka zalała duszę moją, widząc łaskę Boga” (Dz. 417).

    „Kiedy kończyło się nabożeństwo i kapłan wziął Przenajświętszy Sakrament, aby udzielić błogosławieństwa, ujrzałam Pana Jezusa w takiej postaci, jako jest na tym obrazie. Udzielił Pan błogosławieństwa, a promienie te rozeszły się na cały świat.
    Ujrzałam jasność niedostępną na kształt mieszkania kryształowego, utkanego z fal jasności nieprzystępnej żadnemu stworzeniu ani duchowi. Do tej jasności były trzy drzwi - i w tej chwili wszedł Jezus w takiej postaci, jako jest na tym obrazie, do onej jasności - w drzwi drugie, do wnętrza jedności” (Dz. 420).


Galeria
© Art-Salon.pl. Wszelkie Prawa Zastrzeżone. All Rights Reserved.
Designed by LTB.pl Oprogramowanie KQS.store